Bloog Wirtualna Polska
Są 1 204 153 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Studenci do łopat!

wtorek, 24 marca 2015 14:35

Kiedy znalazłem tę fotografię na portalu aukcyjnym Allegro.pl aż się chciało zakrzyknąć: "Pisarze do pór, studenci do nauki, robotnicy do fabryk!" I choć zdjęcie to przedstawia jednak dalekie obrzeża osiedla Wrzeciono, postanowiłem je kupić i opisać na blogu.

 

studenci.jpg

 

Fotografię wykonano przy wyjeździe z Zajezdni "Żoliborz" na ulicy Wincentego Pstrowskiego, obecnie Zgrupowania AK "Kampinos". Kiedy po kilku niecierpliwych dniach zdjęcie dotarło w moje ręce, czekała mnie kolejna niespodzianka. Na odwrocie umieszczony był bardzo pouczający opis zdjęcia z poprzedniej epoki, słusznie minionej:

 

"Podczas, gdy zmęczeni letnią sesją egzaminacyjną studenci wypoczywają na obozach i wczasach, ci, którzy wygrali "batalię" o studencki indeks rozpoczęli praktyki robotnicze. W ich ramach będzie pracowało od lipca do września br. około 60.000 studentów. Przyszli słuchacze Uniwersytetu Warszawskiego odbywają swe tegoroczne praktyki robotnicze w wielu stołecznych zakładach pracy, m. in. w Miejskich Zakładach Komunikacyjnych. Dziewczęta zatrudnione są w zajezdniach przy myciu autobusów, natomiast chłopcy pracują przy układaniu torów tramwajowych. Oto studenci wydziałów Fizyki, Iberystyki i Instytutu Nauk Politycznych remontują tory tramwajowe przy ulicy Pstrowskiego. CAF - Klejn"

 

Zdjęcie to opublikowano w czasopiśmie "Głos Pracy" 15 lipca 1975 roku. Widoczny na drugim planie betonowy słup, jeszcze do niedawna stał sobie spokojnie przy ulicy i nic nie zapowiadało żadnej zmiany rzeczy:

 

słup.jpg

 Fot. Google Street View, ok 2012.

 

Jednak wraz z budową Mostu Północnego i estakad dojazdowych do przeprawy, cała okolica uległa gruntownemu przeobrażeniu. Dziś próżno w tym miejscu szukać śladów po tamtych studentach, którzy nie tylko zmagali się z egzaminami, ale także nie bali się chwycić za łopaty. 

 

e


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Przewodniki po Wrzecionie

niedziela, 03 listopada 2013 22:29

Pani Edyta słusznie zwróciła mi uwagę, że w wydanym dwa lata temu Przewodniku po warszawskich blokowiskach Jarosława Trybusia (MPW, 2011), spory ustęp poświęcono osiedlu Wrzeciono. Postanowiłem zapoznać się z tym dziełem i jeszcze tego samego dnia nabyłem wyżej wymieniony przewodnik. 

 

obrazek.jpg

 

Zacznę od opisu ze strony 93, który stanowi krótkie wprowadzenie do omówienia różnych obiektów na osiedlu. Przytoczę ten tekst w całości:

 

Wrzeciono

Osiedle zwane wcześniej Brzezinami lub Młocinami, stanowi część Bielan i wznosi się po obu stronach ulicy Przy Agorze, przeciętej w dwóch punktach przez krętą ulicę Wrzeciono, przy której rozlokowano bloki. Zbudowano je dla pracowników pobliskiej Huty Warszawa na terenie dawnego lotniska Młociny. W latach 1961-1969, według projektu architektów Stefana Deubela i Lecha Zaborskiego, wzniesiono tu trzy-, cztero-, i dziesięciopiętrowe bloki dla około czterdziestu tysięcy mieszkańców. Osiedle ma wiele wad, z których największą jest niski standard mieszkań. Wiele z nich ma ciemne kuchnie, wiele - niedopracowane plany. Od lat dziewięćdziesiątych wolne przestrzenie pomiędzy starymi blokami w szybkim tempie wypełniają nowe budynki.

 

Wrzeciono dość długo otaczała niechlubna fama osiedla niebezpiecznego, głównie za sprawą osławionej grupy przestępczej Tomasza S., znanego w kręgach lokalnych bandytów pod pseudonimem Komandos. Budziła ona grozę swoją bezwzględnością wobec kupców z pobliskiego bazaru na Wolumenie, mając też na koncie wiele napadów i wymuszeń. Złą sławą dorównywali Komandosowi panowie o wdzięcznych ksywkach "Budyń" i "Abadon". Ich organizacje zostały rozbite, a "Komandos" w 2002 roku zginął od kul gangsterów z Pruszkowa. Od tego czasu Wrzeciono otrząsa się ze złych wspomnień, a jego wizerunek uległ już znacznej poprawie.

 

Życie tego zielonego osiedla toczy się pomiędzy podwórkami z placami zabaw, szkolnymi boiskami i centrum handlowym u zbiegu głównych ulic a laskami - Bielańskim i Lindego. Dotychczas wśród mieszkańców przeważali ludzie starsi - emerytowani pracownicy Huty Warszawa. Była ona pierwszą sprywatyzowaną hutą w Polsce, a do niedawna jedyną przynoszącą zyski. Prywatyzacja pociągnęła jednak za sobą zwolnienia i wycofanie się zakładu z łożenia na potrzeby społeczne i kulturalne jego pracowników - głównie mieszkańców Wrzeciona. Po prywatyzacji huty nastąpiła więc jego pauperyzacja. Mimo to, wraz z przybliżaniem się do osiedla linii metra, zaczęło się pojawiać coraz więcej chętnych do zamieszkania w tej okolicy. W związku z tym szybko zmienia się struktura społeczna Wrzeciona, a nowi jego mieszkańcy chwalą sobie dobrą komunikację z centrum miasta, bliskość prestiżowego Żoliborza i Lasku Bielańskiego. Zlokalizowany w lasku Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego jest dodatkowym atutem dzielnicy, czyniąc tutejszy adres pożądanym także przez studentów.

 

Stosunek mieszkańców do Huty Warszawa, obecnie Lucchini, zmienia się bardzo powoli. Wciąż jest to dla wielu miejsce kojarzące się źle - najpierw z pracą fizyczną, a potem z jej brakiem. Ale istnieje też piękna karta historii huty - miejsca strajków i demonstracji w okresie stanu wojennego, jednego z najaktywniejszych ośrodków oporu wobec władzy komunistycznej. To właśnie w Hucie Warszawa kapelanem robotników był ksiądz Jerzy Popiełuszko.

 

Rozumiem specyfikę pisania przewodników i pewną autorską wizję, czy subiektywny punkt widzenia, ale wobec tego tekstu mam szereg zastrzeżeń, których nie można jasno wytłumaczyć. Po pierwsze ten tekst jest o wszystkim, ale o osiedlu Wrzeciono jest tu najmniej. Huta, Lasek Bielański, wymuszenia Komandosa na bazarku Wolumen, UKSW, Popiełuszko - to oczywiście "dzieje się" tuż obok, ale to trochę tak, jakby pisać historię Polski zestawiając fakty przede wszystkim z dziejów Niemiec, Rosji, Austrii i Szwecji. Dobór wątków jest tu wyrywkowy i skrojony w gruncie rzeczy dość stereotypowo. Po przeczytaniu tego tekstu dostajemy taką oto wizję osiedla: licho zbudowane, robotnicze, biedne, kryminogenne, emeryckie. Podejrzewam, że taką opinię o osiedlu ma przeciętny warszawiak, mieszkający w innej dzielnicy. Ale czy Przewodniki nie powinien jednak oferować czegoś więcej, niż tylko powielania zasłyszanych opowieści i budzenia lęku przed czymś nieznanym?

 

Wygląda jednak na to, że Autor swoją wiedzę o osiedlu gromadził tylko do pewnego momentu. Huta od 2005 roku nie jest już własnością włoskiego koncernu Lucchini a luksemburskiej spółki Arcelor-Mittal, która m. in. sfinansowała budowę Mediateki - nowoczesnego centrum edukacji, łączącego funkcje biblioteki, domu kultury i miejsca spotkań lokalnej społeczności. Co do więzi społecznej na Wrzecionie, to akurat ta jest całkiem silna. Wbrew temu, co we wstępie do tej książki pisze Marlena Happach, największym zagrożeniem dla takich lokalnych wspólnot jest zawłaszczanie przestrzeni społecznej dla doraźnych prywatnych celów - tworzenie parkingów w miejscach placów zabaw, grodzenie płotem poszczególnych budynków czy likwidacja skwerów i zieleńców pod nową zabudowę.

 

Opis poszczególnych obiektów w dalszej części przewodnika po Wrzecionie, zasadniczo wpisuje się tak ujęte ramy wstępu. Dziwi mnie tylko nieobecność Jordanka i Dewulotu w tym zestawieniu, bo to jednak ważne miejsce na mapie osiedla, choć w pewnym sensie już tylko "historycznie".

 

Moje ogólne wrażenie po lekturze przewodnika, a w zasadzie jego części o Wrzecionie, bo o innych częściach miasta trudno mi jest tu wyrokować, jest następujące - Autor, jako przybysz z zewnątrz, opisuje przede wszystkim swoje lęki i wyobrażenia (zaczerpnięte z drugiej ręki?) na temat miejsc, które obiecywał pokazać w "innym świetle". Ja na podstawie jego tekstu jakoś nie dostrzegłem ani odmienności, ani uroku blokowiska Wrzeciono, nie mówiąc o jego polubieniu. To trochę tak, jakby napisać przewodnik o plemionach afrykańskich i używając co chwila wyrażeń typu "czarnuch", "małpa", "dzikus".

 

e.


Podziel się
oceń
13
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Dzieciaki w pieńku

środa, 28 sierpnia 2013 19:14

Otwieram pewnego razu swoje konto na jednym z portali społecznościowych i co widzę? Wypisz wymaluj - zdjęcie z osiedla Wrzeciono. Zdjęcie pochodzi ze zbiorów Ośrodka KARTA, ale choć przeszukiwałem już ich stronę wielokrotnie, nigdy wcześniej nie udało mi się na niego natrafić. Być może nie zostało odpowiednio opisane: 

 

http://foto.karta.org.pl/cache/fotokarta/Taran_1820_580.jpg

 

Autorem zdjęcia, wykonanego w północnych krańcach osiedla, jest Jarosław Tarań. Od lewej widzimy kolejno bloki: Dorycka 4 i 5 a dalej budynek szkoły przy ul. Nocznickiego 7. W miejscu, w którym leżało przewalone drzewo, planowano wytyczyć przedłużenie ulicy Nocznickiego, łączące Kasprowicza z Marymoncką, ale po dziś dzień nie udało się tego zrealizować i nie wiadomo czy ten łącznik powstanie kiedykolwiek.

 

e.


Podziel się
oceń
11
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Jeszcze jedna panorama

środa, 28 sierpnia 2013 18:58

Przeglądając album Adolfa Ciborowskiego pt. "Warszawa. O zniszczeniu i odbudowie", wydany w roku 1969, na stronie 326 natknąłem się na jeszcze jedno ciekawe zdjęcie Osiedla Wrzeciono (wówczas Młociny), wykonane od strony północnej.

 

img002.jpg

 

Autorem zdjęcia, jak udało mi się ustalić jest Zbyszko Siemaszko. Po lewej widzimy cztery dziesięciopiętrowe bloki przy ul. Doryckiej - od lewej kolejno: Dorycka 9, 7, 4 i 5 a dalej budynek szkoły przy ul. Nocznickiego 7Dziś w miejscu, z którego wykonano zdjęcie przebiega trasa dojazdowa do Mostu Północnego. Ogródki Działkowe im. Huty Warszawa, widoczne na drugim planie, póki co, mają się doskonale.

  

e.


Podziel się
oceń
9
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Garść fotografii

sobota, 05 stycznia 2013 22:40

Okres świąteczny już za nami, a tu proszę w skrzynce mailowej czekał na mnie wspaniały prezent. I jak tu nie wierzyć w św. Mikołaja? Kolejny raz mile zostałem zaskoczony. Tym razem graść archiwalnych zdjęć z Wrzeciona nadesłała pani Katarzyna Łucznik. Są one tym bardziej cenne, że ukazują fragment osiedla dotychczas słabo reprezentowany na blogu. Serdecznie dziękuję za wszystko i bardzo gorąco pozdrawiam!!! A na początek obszerne fragmenty listu:

 

Urodziłam się w 1972 rroku na Bielanach i pierwsze 10 lat swojego życia spędziłam właśnie na Wrzecionie. Mieszkałam z Dziadkami i z Rodzicami w bloku przy ul. Wrzeciono 8A i stamtąd pochodzą te zdjęcia. Widać na nich sam blok, który jest jeszcze nie otynkowany i jego najbliższą okolicę. Zdjęcia zostały zrobione około roku 1969. Tak przynajmniej mówi moja Mama, którą widać na zdjęciach. Na jednym widoczny jest teren Ogródka Jordanowskiego, który widać było z naszego okna i w którym ja bawiłam się z kolegami i koleżankami. Może też czytają Twojego bloga... To było bardzo miłe i fajne dzieciństwo, dzięki temu, że to osiedle było idealne dla dzieci: daleko do ulicy, za domem wielki plac zabaw (Ogródek Jordanowski), a przed domem parę mniejszych. Pełno dzieciaków i zabawa na dworze od rana do nocy, tylko czasem ktoś wołał swoje dzieci przez okno, na obiad. A tak, to właściwie totalna wolność i pełno zieleni - teraz dzieci nie mają tak dobrze. Bardzo są to miłe wspomnienia. Dawno nie byłam na Wrzecionie a na zdjęciach współczesnych nie poznaję tego osiedla. Wiem, że się zmieniło, bo cała Warszawa się zmienia dość szybko. Bardziej znajome wydają mi się miejsca z tych starych zdjęć :)
 
Oczywiście zdjęcia wysyłam i zgadzam się na ich publikację, ku radości wszystkich mieszkańców tego osiedla, cieszę się, że je kochacie, może dzięki Wam nie zginie i będzie coraz piękniejsze.
 
Pozdrawiam,
Kaśka Łucznik    
 
 
1969. Nieotynkowany budynek przy ul. Wrzeciono 8A. Fot. z rodzinnego archiwum Katarzyny Łucznik
 
 
1969. Nieotynkowany budynek przy ul. Wrzeciono 8A. Fot. z rodzinnego archiwum Katarzyny Łucznik
 
 
1969. Podwórze przed blokiem Wrzeciono 8A (po prawej). Ujęcie w kieruku północno-zachodnim. Fot. z rodzinnego archiwum Katarzyny Łucznik
 
 
1969. Widok z balkonu bloku Wrzeciono 8A w kierunku południowo-wschodnim. W tle widoczny kompleks budynków Dewulotu. Fot. z rodzinnego archiwum Katarzyny Łucznik
 
 
1969. Widok z bloku przy ul. Wrzeciono 8A w kierunku północno-wschodnim. Na pierwszym planie Jordanek, za nim Fabryczka. Fot. z rodzinnego archiwum Katarzyny Łucznik
 
 
1969. Przed Domem Weterana na ul. Szubińskiej 4. Fot. z rodzinnego archiwum Katarzyny Łucznik
 
 
1969. Spacer po osiedlu. W tle bloki Lindego 14A (po lewej) i Lindego 12 (po prawej). Fot. z rodzinnego archiwum Katarzyny Łucznik
 
 
1969. Niezabudowany plac w rejon dzisiejszego kościoła. Widok w kierunku północno-zachodnim. Fot. z rodzinnego archiwum Katarzyny Łucznik

Podziel się
oceń
20
0

komentarze (25) | dodaj komentarz

niedziela, 25 września 2016

Licznik odwiedzin:  131 330  

O moim bloogu

Jest wiele osiedli w Warszawie, Wrzeciono jest tylko jedno.

O mnie

enejeio

Dotknięcie przestrzeni, w której żyjemy, poznanie materii, która nas otacza, spotkanie innych ludzi na swojej drodze, to najlepszy sposób na poznanie samego siebie.

enejeio@wp.pl

Wymiana

Masz jakieś materiały, stare dokumenty, fotografie, świadectwa, wspomnienia dotyczące osiedla Wrzeciono? Podziel się z innymi! Warunki udostępnienia lub wymiany do uzgodnienia.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Ulice














Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 131330

Lubię to