WRZECIONO

rozmaitości

Z ziemi włoskiej do Polski

Nekropolią położoną najbliżej osiedla Wrzeciono jest Cmentarz Żołnierzy Włoskich przy ul. Marymonckiej 40. O historii jego powstania i funkcjonownaniu na przestrzeni lat można poczytać na innych stronach, nie będę w tym miejscu powtarzał tych wszystkich informacji. Obiekt nie znajduje się na terenie osiedla, więc teoretycznie nie powinienem się tu nim szerzej zajmować, a jednak z uwagi na bliskość, chcę w dzisiejszej notce poświęcić mu kilka linijek.

 

Na cmentarz ten zaglądam w miarę regularnie przy każdej sposobności, a już 1 listopada szczególnie. Zabieram całą rodzinę i idziemy na spacer zapalić lampki na grobach włoskich żołnierzy. Nie mam tu nikogo z rodziny, ale czuję z tymi wszystkimi pochowanymi tu ludźmi szczególną wieź. Za każdą wizytą nieodmiennie nachodzi mnie ta sama refleksja - jakież te ludzkie losy bywaj pogmatwane, że młodzi ludzie spoczywają daleko od swoich domów, na obcej ziemi, bo przyszło im walczyć w jakichś niezrozumiałych i bezsensownych wojnach. Bo rzucono ich gdzieś na odległe fronty mocą idiotycznych rozkazów. Andrea, Giovanii, Carlo i reszta nigdy już nie wróciła do domu. Znaczna część pochowanych tu żołnierzy zginęła nawet nie tyle w walce, ile po prostu w obozach jenieckich, na skutek wycieńczenia, złych warunków i szerzących się chorób. Za każdym razem cieszę się widząc mieszkańców Warszawy, którzy odwiedzają ten niewielki cmentarz. Nie są to tłumy takie jak na Powązkach, ale nie to jest istotne. Pamięć i szacunek należy się wszystkim zmarłym - zapalając lampkę na grobie nieznanego mi Alberto - modlę się w duchu także za poległych w walkach o Monte Cassino, czy wyzwolenie Bolonii, ale też modlę się w ogóle za wszystkich ludzi, których życie zostało tragicznie przerwane.

 

1.11.2012. Cmentarz Żołnierzy Włoskich na Bielanach - widok ogólny. Fot. enejeio

 

e.