WRZECIONO

lokale

Cukiernia Elsner

Rodzina Kazimierza Elsnera, który w roku 1975 otworzył swoją pierwszą cukiernię w Michalinie, od pokoleń związana była z branżą. Jego pradziad był młynarzem. Pradziadek, dziadek i ojciec mieli własne piekarnie. Ze względu na szybki rozwój już cztery lata później zapadła decyzja o przeniesieniu firmy do stolicy. Nową siedzibą stał się wówczas dzierżawiony pawilon przy ulicy Wrzeciono 48 ("Na Górce"). Doskonałe wyroby szybko zdobyły uznanie wśród mieszkańców osiedla i poza nim. Pozwoliło to na przeniesienie się do własnego lokalu, wybudowanego na ulicy Przy Agorze 19, gdzie cukiernia znajduje się obecnie. Cukiernicza pasja przeszła na rodzinę, obecną właścicielką jest Anna Elsner.

W grudniu 2007 roku w budynku cukierni otwarto kawiarnię z prawdziwego zdarzenia. Wypieków można teraz popróbować delektując się kilkoma rodzajami kaw w eleganckiej, urządzonej w stylu retro salce na piętrze. Stoliki znajdują się także w pomieszczeniu głównym na dole, a w sezonie letnim na tarasie przed cukiernią urządzany jest dla gości cukierni niewielki ogródek.

Godziny otwarcia cukierni:
poniedziałek - piątek: 9.00-19.00
sobota: 9.00-17.00
niedziela: 9.00-17.00


Godziny otwarcia kawiarni:
poniedziałek - piątek: 10.00-19.00
sobota - niedziela: 10.00-19.00


Choć ceny wyrobów Elsnera nie należą do najniższych, cukiernia z pewnością nie narzeka na brak klientów. Wszystkie wypieki są doskonałej jakości i z pewnością warte są swej ceny. Obsługa jest bardzo miła, a zakupione na wynos wyroby pakowane są niezwykle starannie. Z prezentowanej na stronie cukierni (http://www.elsner.pl) oferty (w rzeczywistości wybór ciastek jest o wiele większy), najsmaczniej wygląda babeczka owocowa.


Fot. z materiałów firmy

Lokal Elsnerów to z pewnością zjawisko niezwykłe na Wrzecionie, które w powszechnej świadomości jest osiedlem robotniczym, slumsem i wylęgarnią patologii wszelakiej. Nie wiem, dlaczego Kazimierz Elsner przeniósł swoją firmę akurat tutaj, ale jestem mu za to dozgonnie wdzięczny. Nie tylko ze względu na słodkości, którymi raczę się przy każdej nadarzającej się okazji, ale przede wszystkim za stworzenie miejsca niepowtarzalnego w skali osiedla, a i pewnie całych Bielan.

e.